Petycja o ochronę dzieci i rodzin obcokrajowców przed sądami w Niemczech

fotpix-864

Postępowania przed sądami rodzinnymi są w Niemczech niejawne. Sędziowie współpracują z urzędnikami zabierającymi dzieci i rozdającymi je osobom zarabiającym na opiece; orzekają jednoosobowo, bez udziału niezależnych ławników; dowody oceniają według swego uznania; dowolnie dobierają sobie biegłych.
Adresat:
Bundestag / Deutscher Bundestag
mail@bundestag.de

Ofiarami niemieckiej sądowej przestępczości stają się w pierwsze kolejności rodziny niepełne i rodziny obcokrajowców, wśród których większość stanowić mogą polskie rodziny. Polski rząd, prezydent i media nie tylko nie bronią polskich rodzin, ale i nie dopuszczają do ujawnienia rozmiarów, systematyczności i okrucieństwa niemieckiej przestępczości państwowej, która wątpliwym czyni sens dalszej integracji europejskiej.

Utrzymywaniu pozorów europejskiej praworządności i równoprawności polskich obywateli w Unii Europejskiej służą polityczne i medialne ignorowanie zarzutów i przemilczanie spraw; traktowanie spraw jako zdarzeń pojedynczych, incydentalnych; jak najszybsze puszczanie spraw w publiczną i medialną niepamięć. Europejskie marzenie okazuje się oszustwem. Dla polskich rodzin ostatnią nadzieją jest sprzeciw społeczny lub narodowy. Z jednej strony tragedie dzieci, matek, rodzin, i ogrom kłamstwa. Fałsz konstytucyjny, ustawowy i traktatowy. Fałsz wyborczy. Z drugiej strony wciąż jeszcze możliwość demokratycznej odpowiedzi na prośbę o człowieczeństwo i ludzką solidarność wobec dzieci i matek. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy jeszcze do Narodu.

Dnia 18 maja 2015 r. Paweł Szrot, sekretarz Sztabu Wyborczego Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, w odpowiedzi na prośbę o udzielenie pomocy polskim obywatelom, pani Ewie (imię zmienione) i jej 5-letniemu synkowi Julianowi, przedstawił zobowiązanie kandydata Andrzeja Dudy do niesienia pomocy po objęciu stanowiska prezydenta. Dnia 1 sierpnia 2014 r. dziecko zostało w Niemczech, dokąd matka pojechała na rozprawę alimentacyjną, przez tamtejszych urzędników bez powodu brutalnie porwane i bezprawnie zatrzymane. Sekretarz Sztabu napisał do osoby wspierającej matkę: „(…) na pomoc w opisywanej w Pańskim liście sprawie, dotyczącej problemów dużej grupy poszkodowanych Polaków, w tym pani (…), będzie można liczyć, gdy Pan Poseł Andrzej Duda zostanie Prezydentem Polski”.

Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją. Podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej. Obywatel polski posiadający równocześnie obywatelstwo innego państwa ma wobec Rzeczypospolitej Polskiej takie same prawa i obowiązki jak osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie.

Prezydent Andrzej Duda pełni swe obowiązki urzędowe od trzech miesięcy. Mimo błagań matki, mimo konstytucyjnych i ustawowych zapewnień, prezydent nie spełnia swej wyborczej obietnicy.

Po objęciu przezeń urzędu zrozpaczona matka zwróciła się do niego o pomoc ponownie. Błagała o niezwłoczną interwencję, ponieważ Niemcy bez przedstawienia jakiejkolwiek opinii lekarskiej zapowiedzieli, że chcą dziecko nieodwracalnie okaleczyć, wyciąć mu zdrowe migdałki i jednocześnie wyciąć rzekome polipy nosowe. Zapowiedzieli to mimo toczącego się postępowania sądowego o powrót dziecka do Polski oraz mimo braku prawomocnego orzeczenia sądowego o zabraniu matce prawa do opieki nad dzieckiem.

Samotna matka stała się ofiarą urzędników i wspierającej ich sędzi Jeanette Vollmer, oszustki sądowej, która nie zawahała się wszcząć postępowania w oparciu o zmyślony przez siebie wniosek ojca o przywrócenie mu praw do opieki. Tym oszustwem sędzia usiłowała przekonać biegłego psychologa do swej własnej tezy, że matka jakoby odmawia dziecku kontaktu z ojcem i „niewystarczająco wspiera rozwój osobowości dziecka”. Sędzia sama wybrała sobie tego biegłego spośród pracowników zarabiającej na opiece ogromnej firmy Vitos GmbH. Biegły mimo sędziowskiego oszustwa i mimo konfliktu interesów, w jakim się znalazł z racji swego zatrudnienia, stwierdził, że polskiej matce nie należy zabierać dziecka, i odważył się nawet dodać, że ojczystym językiem jej dziecka jest język polski.

W czasie postępowania sądowego wszczętego z wniosku matki na podstawie Konwencji dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, sporządzonej w Hadze dnia 25 października 1980 r., oraz na podstawie stosowanego bezpośrednio unijnego Rozporządzenia Rady (WE) nr 2201/2003 z dnia 27 listopada 2003 r. dotyczącego jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej, Niemcy bezprawnie zmienili urzędowego kuratora dziecka, którym wpierw była pracownica zarządu miasta Wetzlar. Wydali je urzędniczce zarządzanego przez polityków Wolfganga Schustera oraz Stephana Auranda powiatu Lahn-Dill w Hesji, Nadine Möller. Jej koleżanka Vanessa Nickel była jedną z porywaczek dziecka. Nadine Möller zaraz po otrzymaniu dziecka zapowiedziała niezwłoczne poddanie go operacji.

Matka protestowała. Prosiła o pomoc ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę, premier Ewę Kopacz, ministrów sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka oraz Borysa Budkę. Prosiła kandydata na prezydenta Andrzeja Dudę. Zwracała się też o tymczasową ochronę dziecka do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z Trybunału, posługującego się językami angielskim i francuskim, a na wstępie postępowania także językiem wniosku, nadeszła na jej wniosek napisany po polsku pozbawiona uzasadnienia odmowna odpowiedź napisana po niemiecku.

Prawo stało po stronie matki. Niewątpliwym celem Konwencji jest powstrzymywanie podejmowania jakichkolwiek decyzji dotyczących dziecka do czasu jego powrotu do państwa, w którym mieszkało przed uprowadzeniem lub zatrzymaniem za granicą. Mimo to dziecko i matka nie tylko nie otrzymali jakiejkolwiek pomocy ze strony polskiego państwa, lecz zostali przez to państwo zdradzeni. Konsul generalny Rzeczypospolitej w Kolonii Jan Sobczak oraz jego zastępczyni Barbara Kozioł pisemnie, wbrew prawu zapewnili Niemców pastwiących się nad polską rodziną, że matka nie ma prawa sprzeciwiać się okaleczeniu swego dziecka.

Prezydent Andrzej Duda był ostatnią nadzieją matki na obronę dziecka przed okaleczeniem. Matka łudziła się, że obietnica pomocy prezydenta Rzeczypospolitej da dziecku przynajmniej ochronę przed okaleczeniem.

Nowo wybrany prezydent nie zechciał nawet osobiście odpowiedzieć na błagania matki, która otrzymała jego pisemną obietnicę. W imieniu prezydenta prezydenckie urzędniczki Magdalena Kycia oraz Danuta Pośnik powiadomiły matkę, że prezydent nie zechce zająć się sprawą jej dziecka, i że jej błagania zostały przekazane tym akurat ministrom, których odmowy pomocy zmusiły matkę do szukania ratunku u prezydenta. Ministrowie nie zechcieli nawet powiadomić matki, że sprawa wróciła do nich z pałacu prezydenta.

Prezydent Andrzej Duda był proszony nie tylko przez matkę o wystąpienie przeciwko niemieckiemu zamiarowi okaleczenia dziecka. Otrzymał też niezależne prośby i wezwania do udzielenia matce pomocy, a w czasie wyborów do Sejmu i Senatu doręczono mu apel biorących w nich udział kandydatów, którzy publicznie zaprotestowali przeciw okrucieństwu wobec dziecka i rodziny. Prezydent Andrzej Duda nie odpowiedział i nie odpowiada na te wezwania.

Okaleczająca dziecko operacja chirurgiczna została przeprowadzona we wrześniu 2015 r. Po operacji heska urzędniczka Nadine Möller telefonicznie powiadomiła matkę, że dziecko bardzo się bało i broniło się przed operacją, a następnie przerwała rozmowę. Obecnie matka nie ma dowodu życia dziecka. Matka była wyłącznym opiekunem dziecka od urodzenia, a formalnie od roku 2012, od dobrowolnego zrzeczenia się przed niemieckim sądem ojca dziecka wszelkich praw do opieki nad nim. Ojciec od lat nie zechciał zobaczyć swego dziecka, nawet po jego porwaniu. Dziecko nie zna ojca. Nie ma w Niemczech nikogo bliskiego. Nikt poza matką go nie odwiedzał. Teraz odwiedziny matki zostały mu też odebrane, i to wbrew gwarantującemu je wciąż postanowieniu tymczasowemu niemieckiego sądu.

W środku Europy, mającej jednoczyć się w imię demokracji i praw człowieka, bez powodu oderwano i odizolowano małe 5-letnie dziecko od matki, by bez potrzeby, dla samego zarobku poddać osamotnione dziecko medycznej torturze. W środku Europy matka od miesięcy nie ma kontaktu z dzieckiem porwanym przez urzędników państwowych i okaleczonym przez nich; nie wie, gdzie dziecko przebywa, i kto się nim opiekuje. W środku Europy europejskie ideały oraz kultura prawa i humanizmu znów odchodzą w zapomnienie, zastępowane barbarzyństwem. W miejscu spotkania europejskiego wschodu z europejskim zachodem, Europy rodzinnej z Europą wiary w człowieka, europejska integracja okazuje się powrotem ku totalitaryzmowi mającemu za nic i człowieka i jego rodzinę.

Prezydent Andrzej Duda został powiadomiony, że niemieckie znęcanie się nad polskim dzieckiem i jego rodzina nie jest przypadkiem jednostkowym. Wiedział o tym zresztą już dnia 18 maja 2015 r., gdy do matki w jego imieniu kierowano obietnicę dotyczącą „problemów dużej grupy poszkodowanych Polaków”. Wraz z jedną z próśb o obronę dziecka przed okaleczeniem prezydent Andrzej Duda otrzymał prośbę o objęcie swym nadzorem sprawy innej matki, pani Urszuli, której dziecko zostało wyjątkowo brutalnie porwane w Dreźnie, gdy po przeprowadzce z nim do Polski z Niemiec, i po wymeldowaniu go z Niemiec wróciła z nim jeszcze na parę dni do Niemiec, by zdać swe tamtejsze mieszkanie.

Dnia 8 września 2014 r. niemieccy urzędnicy, policjanci i strażacy porwali mające polskie obywatelstwo dziecko polskiej obywatelki po wyłamaniu okna w mieszkaniu na drugim piętrze, zdemolowaniu mieszkania i pobiciu matki. Dla usprawiedliwienia napaści sędzia Klaus Ehrnsperger mimo braku dowodu niedorzecznie zarzucił matce rzekomy zamiar zamordowania dziecka i popełnienia samobójstwa, i to bez badania psychologicznego i wbrew przedłożonym sądowi aktualnym zaświadczeniom psychiatrycznym niezależnych lekarzy specjalistów o pełnym zdrowiu psychicznym matki. Z tego powodu matkę bezprawnie uwięziono przemocą na 10 dni w szpitalu psychiatrycznym. Jej mieszkanie przeszukano bez nakazu sądowego. Dziecko powierzono tymczasowej opiece jego niemieckiego ojca, który nigdy wcześniej nawet nie ubiegał się o prawa do opieki nad dzieckiem, i to mimo że matka uprzednio wskazała dowody brutalnego traktowania dziecka przez ojca. Mimo to dziecko jest od roku izolowane od matki, ponieważ matka poważyla się na przeprowadzkę z nim do Polski. Niemal od roku matka czeka na swe pierwsze wysłuchanie w postępowaniu z Konwencji haskiej o powrót dziecka. Spotyka się jedynie z odmowami, choć takie odmowy bez wysłuchania są zabronione unijnym Rozporządzeniem Rady (WE) nr 2201/2003. W czasie ostatniego spotkania z dzieckiem matka została pobita przez Benjamina Michaela, zatrudnionego przez niemiecki sąd nadzorcę jej spotkań z dzieckiem. W ocenie lekarzy jej leczenie ze skutków pobicia nie potrwa krócej niż 3 miesiące. Niemiecka prokuratura pozostaje bezczynna. Niemiecki sędzia i zatrudniony przezeń oprych mają za cel zastraszenie matki, pozbawienie matki woli walki o dziecko, pozbawienie jej praw do opieki nad dzieckiem, a następnie przekazanie dziecka pod komercyjną opiekę osób wiedzących, jak przejmować tysiące euro przeznaczane z niemieckiego budżetu na jedno dziecko miesięcznie, i jak dzielić się tymi pieniędzmi. Matka ma przeciwko sobie nie tylko Niemców, ale i polskich urzędników. Polski konsul Michał Bolewski, który po wezwaniu do pomocy matce przyjechał z ambasady w Berlinie na jedną z drezdeńskich rozpraw, podczas których deptano jej prawa, bez skrępowania popiera niemiecką przestępczość państwową. W efekcie Niemcy traktują polskich obywateli jako osoby pozbawione niemal wszelkich praw.

Prezydent Andrzej Duda nie wyraził chęci udzielenia pomocy nawet jednemu dziecku. Nie zechciał jednym choćby prezydenckim pismem wskazać Niemcom, że znęcając się nad dzieckiem, łamią rażąco prawo międzynarodowe i prawo Unii Europejskiej, którego stroną jest Rzeczpospolita, że łamią prawo międzynarodowe, na straży którego ma obowiązek stać miedzy innymi prezydent Polski jako głowa państwa będącego sygnatariuszem umów tworzących to prawo. Prezydent nie zaprotestował przeciwko ostentacyjnemu łamaniu niemieckich zobowiązań poczynionych przez Niemcy w umowach międzynarodowych zawartych z Rzecząpospolitą. Mimo łamania przez Niemcy umów międzynarodowych zawartych z Polską, prezydent Polski stwierdził, że „nie może zobowiązać innych podmiotów, także organów niemieckich do podjęcia działań”.

Matkom i dzieciom wydanym na pastwę funkcjonariuszy najpotężniejszego państwa Europy, państwa, którego dziedzictwem nie jest ani kultura prawna ani demokracja ani też szacunek dla godności i praw człowieka, pozostaje tylko nadzieja, że głosem Rzeczypospolitej staną się głosy jej obywateli zdolnych do okazania człowieczeństwa i ludzkiej solidarności w Europie znów zapominającej o swych ideałach.

W Polsce osoby takie jeszcze można spotkać. Każdemu, kto udzielił poparcia petycji do Sejmu Rzeczypospolitej o wystąpienie przeciwko Niemcom z zarzutami łamania prawa Unii Europejskiej, i ratowanie w ten sposób polskiego dziecka z rąk niemieckich urzędników, należą się gorące podziękowania.

W dzień po udzieleniu poparcia tej petycji przez 200 osób, do pani Ewy (imię zmienione) wysłano z pałacu prezydenckiego pismo powiadamiające ją o ponownym rozważaniu sprawy jej dziecka. Jednak nie to jest ważne: to tylko kolejna pusta obietnica. Ważne jest, by pokazać urzędnikom, że nie są już sami ze swymi ofiarami; ważne by prześladowane ofiary państwowej przemocy umocnić w przekonaniu, że słuszność i racja zawsze była i jest po ich stronie, i że nie należy słuchać niegodziwców wmawiających im winę i odpowiedzialność za wyrządzaną im krzywdę. Dlatego każdy głos poparcia jest cenny i przyjmowany z wielką wdzięcznością.

Po bezskutecznym wielomiesięcznym oczekiwaniu odpowiedzi niemieckich prokuratur, żądania zaprzestania znęcania się nad dziećmi i rodzinami, oraz przywrócenia porwanym w Niemczech dzieciom opieki macierzyńskiej skierowane zostały do niemieckich ministrów sprawiedliwości: federalnego z siedziba w Berlinie oraz krajowego heskiego z siedzibą w Wiesbaden. Ministrom przedstawiona została też przetłumaczona na język niemiecki petycja kierowana do niemieckiego Bundestagu o ochronę dzieci i rodzin obcokrajowców przed sądami rodzinnymi w Niemczech.

Obie petycje, do Sejmu i do Bundestagu, stanowią łącznie formalny wyraz niezgody na porzucanie przez Niemcy norm cywilizacji europejskiej, a także na bezczynność i brak odpowiedzi Komisji Europejskiej, wpierw do przeciwdziałania niemieckiej przestępczości i do ochrony dzieci oraz rodzin wezwanej przed rokiem skargą pod numerem referencyjnym Komisji: CHAP(2014)03577, oraz nieco później skargą nr CHAP(2015)00185, a następnie bezskutecznie wzywanej do udzielenia informacji publicznej wyjaśniającej komisyjną bezczynność. Uporczywe, nieprzerwane milczenie Komisji pozwala sądzić, że jeśli obywatele Polski, Niemiec i innych państw Unii Europejskiej nie zaczną sami solidarnie bronić swych praw: praw człowieka, praw dziecka, praw rodziny, to prawa te mogą utracić.

Treść petycji:


Poznań, dn. 22 października 2015 r.

Roman Poturalski
ul. Święty Marcin 29/8, 61-806 Poznań, Polen
e-mail: rp@prawa.info;
fax.: (0048) 223 001 251

Deutscher Bundestag
Platz der Republik 1, 11011 Berlin, Niemcy
e-mail: mail@bundestag.de;
fax.: (0049) 30 227 36878

 

PETYCJA
 o ochronę dzieci i rodzin obcokrajowców przed sądami rodzinnymi w Niemczech

Apelujemy o przywrócenie macierzyńskiej opieki dzieciom zabranym zagranicznym matkom przez niemieckich urzędników przed rokiem, i całkowicie pozbawionym kontaktu z matkami od miesięcy. Wzywamy do ustawowej ochrony rodzin przed samowolą niemieckich urzędników i sędziów. Żądamy właściwego stosowania haskiej Konwencji z dnia 25 października 1980 r. o cywilnych aspektach międzynarodowego uprowadzenia dziecka, oraz poszanowania praw człowieka: do rzetelnego procesu z udziałem bezstronnych ławników, do pomocy prawnej, postępowania dowodowego, a także do niezależnego i sprawdzonego biegłego dla wszystkich rodzin dotkniętych interwencjami instytucjonalnymi w Niemczech.

Dwie matki, które samotnie wychowywały małe dzieci, przeprowadziły się w latach 2013 i 2014 z nimi z Niemiec do Polski, do swego kraju ojczystego. Pierwsza skończyła studiowanie w Niemczech języka niemieckiego jako języka obcego. W Polsce czekała na nią praca, mieszkanie, rodzina; w Niemczech pozostał ojciec dziecka, który zrzekł się praw do opieki nad dzieckiem. Druga wróciła do Polski w podobnej sytuacji, gdy w Niemczech nie miała warunków mieszkaniowych; ojciec jej dziecka nigdy nie wystąpił o prawa do opieki nad swym dzieckiem. Obu matkom zabrano w Niemczech dzieci przed wydaniem orzeczeń sądowych o zabraniu dzieci, gdy tylko powiadomiły niemieckie sądy o dokonanych przeprowadzkach do Polski. Obie troskliwie zajmowały się dziećmi. Żadna z nich nie podjęła działania na szkodę dziecka. Żadna z nich nie zagrażała dziecku. Zostały pobite przez osoby pracujące na zlecenia niemieckiego państwa. Nie mają w Niemczech rodzin i wsparcia społecznego, są rujnowane finansowo kosztami adwokackim i sądowymi.

Obu matkom nie zapewniono w Niemczech uczciwego postępowania sądowego. Nie pomogły im skargi konstytucyjne. Postępowania przed sądami rodzinnymi są w Niemczech niejawne. Matkom odmówiono przyznania adwokatów z urzędu, choć na prywatnych obrońców ich nie stać. Niemieccy sędziowie latami współpracują z urzędnikami zabierającymi dzieci i rozdającymi je prywatnym osobom oraz firmom zarabiającym na opiece. Niemieccy sędziowie orzekają jednoosobowo, bez udziału niezależnych ławników; dowody oceniają podług własnego uznania i dowolnie dobierają sobie biegłych, których przygotowanie zawodowe nie jest niezależnie sprawdzane.

Pierwsza z matek, pani Ewa (imię zmienione), przyjechała z dzieckiem do Niemiec z Polski na początku 2014 r. na rozprawę o alimenty należne jej dziecku od jego ojca. Po rozprawie została groźbą zabrania dziecka zmuszona oczekiwać w Niemczech z dzieckiem zakończenia drugiego postępowania sądowego, które wszczął z urzędu sąd w Wetzlar w Hesji po jej przeprowadzce do Polski. Sędzia Jeanette Vollmer nieprawdziwie powiadomiła ją, że ojciec jej dziecka złożył wniosek o przywrócenie mu prawa do opieki nad dzieckiem. Dnia 1 sierpnia 2014 r , przed zakończeniem owego drugiego postępowania sądowego, w którym matka powiadomiła sąd o swej dokonanej przeprowadzce do Polski, dziecko zostało uprowadzone w Niemczech z przedszkola, i bez uzasadnienia oddane pod opiekę komercyjnej rodzinie zastępczej. Rodzina zastępcza i miejsce pobytu dziecka są ukrywane przed matką od ponad roku. Od miesięcy matka nie ma żadnego kontaktu z dzieckiem pomimo sądowej gwarancji cotygodniowych spotkań. Jej wniosek z dnia 21 października 2014 r. o powrót dziecka do Polski na podstawie Konwencji haskiej, przekazany Niemcom w listopadzie 2014 r., pozostaje nierozpatrzony. Wbrew Konwencji opiekę nad dzieckiem przejęła urzędniczka Nadine Möller jako kurator urzędowy. Wraz z sędzią Jeanette Vollmer oraz urzędniczką Christine König dla zarobku doprowadziła do zbędnej operacji chirurgicznej i trwałego okaleczenia dziecka. Następnie telefonicznie powiadomiła matkę, że dziecko broniło się przed operacją, i przerwała rozmowę. Obecnie matka nie ma dowodu życia dziecka.

Druga matka, Urszula M., przyjechała z dzieckiem z Polski do Drezna w Saksonii w Niemczech we wrześniu 2014 r., aby przygotować zwrot mieszkania. Dnia 8 września 2014 r. niemieccy urzędnicy, policjanci i strażacy porwali jej dziecko po wyłamaniu okna w mieszkaniu na drugim piętrze, zdemolowaniu mieszkania i pobiciu matki. Dla usprawiedliwienia napaści sędzia Klaus Ehrnsperger mimo braku dowodu niedorzecznie zarzucił matce rzekomy zamiar zamordowania dziecka i popełnienia samobójstwa, i to bez badania psychologicznego i wbrew przedłożonym sądowi aktualnym zaświadczeniom psychiatrycznym niezależnych lekarzy specjalistów o normalnym, zdrowym stanie psychicznym matki. Z tego powodu matkę bezprawnie uwięziono przemocą na 10 dni w szpitalu psychiatrycznym. Jej mieszkanie przeszukano bez nakazu sądowego. Dziecko powierzono tymczasowej opiece jego ojca, choć matka uprzednio wskazała dowody brutalnego traktowania dziecka przez ojca. Mimo to dziecko jest od roku izolowane od matki, ponieważ matka poważyla się na przeprowadzkę z nim do Polski. Wbrew woli matki sędzia Klaus Ehrnsperger prześladuje ją od ponad roku żądaniem poddania się ocenie psychiatrycznej podczas rozprawy w sali sądowej na oczach uczestników postępowania oraz w obecności dziecka, przez psychiatrę, którego sędzia sam uznaje za właściwego. Wniosek matki o powrót dziecka do Polski na podstawie Konwencji haskiej został oddalony przez niemiecki sąd bez uprzedniego wysłuchania matki, choć takie oddalenie przed wysłuchaniem jest zakazane stosowanym bezpośrednio unijnym Rozporządzeniem Rady (WE) nr 2201/2003 z dnia 27 listopada 2003 r. Sądowe złamanie prawa unijnego zostało objaśnione jedynie twierdzeniem, że matka ewentualnie mogła się do Polski nie przeprowadzić, choć dziecko rzeczywiście zamieszkało wraz z matką w Polsce, a matka doprowadziła do urzędowego wymeldowania dziecka do Polski z rejestru meldunkowego mieszkańców Niemiec.

Każdą osobę nie godzącą się na łamania praw człowieka i dziecka, prosimy o poparcie niniejszej petycji. Dziękujemy za wszelkie wyrazy poparcia dla żądania ochrony praw dzieci, ich matek i rodzin.

Osoby wnoszące petycję z dnia 22 października 2015 r. w przedmiocie ochrony dzieci i rodzin obcokrajowców przed sądami rodzinnymi w Niemczech:

Imię
Nazwisko
Miejscowość zamieszkania
Podpis

Poznań, den 22 Oktober 2015 r.

Roman Poturalski
ul. Święty Marcin 29/8, 61-806 Poznań, Polen
e-mail: rp@prawa.info;
fax.: (0048) 223 001 251

Deutscher Bundestag
Platz der Republik 1, 11011 Berlin, Niemcy
e-mail: mail@bundestag.de;
fax.: (0049) 30 227 36878


PETITION 
für den Schutz der ausländischen Kinder und Familien vor deutschen Familiengerichten

Wir appellieren um die Wiederherstellung der mütterlichen Obhut für die Kinder, die ihren ausländischen Müttern durch die deutschen Beamten vor einem Jahr entzogen wurden und denen seit Monaten jeglicher Kontakt zu ihren Müttern untersagt wird. Wir fordern gesetzlichen Schutz der Familien vor der Willkür der deutschen Beamten und Richter. Wir bestehen auf die richtige Anwendung des Haager Übereinkommens vom 25. Oktober 1980 über die zivilrechtlichen Aspekte internationaler Kindesentführung, und zum Beachten der Menschenrechte: des Rechts auf faires Verfahren mit Mitwirkung von unparteiischen Schöffen, auf Rechtshilfe, auf eine Beweisdurchführung und auch auf einen unabhängigen und geprüften Sachverständigen für alle Familien, die von institutionellen Eingriffen in Deutschland betroffen sind.

Zwei alleinerziehende Mütter sind mit ihren kleinen Kindern in den Jahren 2013 und 2014 von Deutschland nach Polen – in ihre Heimat, umgezogen. Die erste Mutter beendete in Deutschland das Studium Deutsch als Fremdsprache. In Polen hatte sie eine zugesprochene Arbeitsstelle, Wohnung, Familie; in Deutschland blieb der Vater des Kindes, der auf das Sorgerecht für sein Kind freiwillig verzichtet hatte. Die zweite Frau kehrte in einer ähnlichen Situation nach Polen zurück, als sie in Deutschland keine entsprechende Wohnbedingungen hatte; der Vater ihres Kindes hat nie das Sorgerecht für sein Kind beantragt. Beiden Müttern wurden ihre Kinder in Deutschland weggenommen und zwar noch bevor ein Beschluss über den Kindesentzug erlassen worden ist, und zu den Zeitpunkten, als die Mütter die deutschen Familiengerichte über ihren vollendeten Umzügen nach Polen benachrichtigten. Beide haben sich um ihre Kinder sorgfältig gekümmert. Keine von ihnen hatte jemals ihr eigenes Kind in irgendeiner Weise gefährdet. Keine von ihnen stellte für das Kind eine Bedrohung dar. Beide wurden durch Menschen, die im Auftrag des deutschen Staates wirkten, geschlagen. Sie haben in Deutschland keine Familien und keine soziale Unterstützung, sie werden finanziell durch die Rechtsanwalts- und Gerichtskosten in den Ruin getrieben.

Beiden Müttern wurde in Deutschland kein anständiges faires Gerichtsverfahren gesichert. Die Verfassungsklagen haben nicht geholfen. Die Verfahren vor Familiengerichten sind in Deutschland nicht öffentlich. Den Müttern wurden ihre Anträge auf Beiordnung von Rechtsanwalt abgelehnt, obwohl sie sich keine privat bezahlten Anwälte leisten können. Die deutschen Richter arbeiten schon seit Jahren mit den Beamten zusammen, die die Kinder wegnehmen und sie an private Personen oder an Institutionen vermitteln, die an ihrer Betreuung Geld verdienen. Die deutschen Richter urteilen alleine, ohne Mitwirkung von unabhängigen Schöffen; die Beweise beurteilen sie nach eigenem Ermessen und es steht ihnen frei, Sachverständige hinzuziehen, deren berufliche Vorbereitung jeder unabhängigen Prüfung entgeht.

Die erste der beiden Mütter, Frau Ewa (Name geändert), kam mit ihrem Kind aus Polen nach Deutschland Anfang des Jahres 2014 für eine Gerichtsverhandlung wegen Unterhaltszahlungen für ihr Kind vom Vater des Kindes. Nach der Verhandlung wurde sie unter Androhung des Kindesentzugs dazu genötigt, mit ihrem Kind in Deutschland bis zum Abschluss eines anderen Verfahrens zu bleiben, welches durch das Gericht Wetzlar in Hessen von Amts wegen nach ihrem Umzug nach Polen eingeleitet wurde. Die Richterin Jeanette Vollmer von Amtsgericht Wetzlar informierte sie fälschlicherweise darüber, dass der Kindesvater einen Antrag auf Wiederherstellung seiner elterlichen Sorge stellte. Am 1. August 2014 r., vor dem Abschluss dieses anderen Gerichtsverfahrens, in dem die Mutter den Gericht über ihren vollendeten Umzug nach Polen benachrichtigte, wurde das Kind in Deutschland aus dem Kindergarten entführt, und ohne Rechtfertigung in die Obhut einer kommerziellen Pflegefamilie gegeben. Die Pflegefamilie und der Aufenthaltsort des Kindes werden seit über einem Jahr vor der Mutter geheim gehalten. Seit Monaten hat die Mutter keinen Kontakt zu ihrem Kind, trotz der gerichtlichen Zusicherung von wöchentlichen Besuchskontakte. Ihr Antrag vom 21. Oktober 2014 zur Rückgabe ihres Kindes nach Polen, gestellt auf der Grundlage des Haager Übereinkommens, in November 2014 der deutschen Seite überreicht, bleibt weiterhin ohne Antwort. Im Widerspruch zu dem Übereinkommen übernahm die Beamtin Nadine Möller die Sorge über das Kind als Vormund. Mit der Richterin Jeanette Vollmer und Beamtin Christine König zusammen veranlasste sie für Gewinn einen überflüssigen chirurgischen Eingriff an dem Kind und damit auch seine unumkehrbare Verstümmelung. Danach benachrichtigte die Beamtin Nadine Möller die Mutter telefonisch, dass das Kind sich vor dem Eingriff gewehrt hat, und damit beendete sie das Gespräch. Gegenwärtig hat die Mutter keinen Beweis dafür, ob das Kind noch am Leben ist.

Die andere Mutter, Urszula M., kam mit ihrem Kind aus Polen nach Dresden in Sachsen – Deutschland im September 2014, um die Wohnungsrückgabe vorzubereiten. Am 8. September 2014 entführten deutsche Beamten, Polizisten und Feuerwehrleute ihr Kind, nach dem Einbrechen des Fensters im zweiten Stock, Verwüsten der Wohnung und Niederschlagen der Mutter. Um den Überfall zu rechtfertigen warf der Richter Klaus Ehrnsperger der Mutter ohne Beweis und abwegig die angebliche Absicht eines Kindesmordes und Selbstmordes vor, und das ohne psychologische Untersuchung und entgegen aktuellen dem Gericht vorgelegten psychiatrischen Attesten von unabhängigen Fachärzten über normalen gesunden psychischen Zustand der Mutter. Deswegen wurde die Mutter mit Gewalt zehn Tage lang in einer psychiatrischen Klinik zu Unrecht festgehalten und ihrer Freiheit beraubt. Ihre Wohnung wurde ohne gerichtlichen Durchsuchungsbefehl durchsucht. Das Kind wurde vorläufig dem Vater anvertraut, obwohl die Mutter schon vorher Beweise an Gewalttätigkeit des Vaters dem Kind gegenüber einreichte. Trotzdem wird das Kind seit einem Jahr von der Mutter ungerechtfertigt isoliert, weil die Mutter den Umzug mit ihm nach Polen wagte. Ohne Einwilligung der Mutter verfolgt der Richter nach über einem Jahr immer noch die Mutter mit Forderung einer psychiatrischen Bewertung während Verhandlung in Gerichtssaal vor Augen aller Beteiligten und in Anwesenheit des Kindes, durch einen Psychiater, den der Richter selbst für richtig hält. Der Antrag der Mutter auf die Rückkehr des Kindes nach Polen auf der Grundlage des Haager Übereinkommens wurde durch das deutsche Gericht ohne vorherige Anhörung der Mutter abgelehnt, obwohl die Ablehnung vor der Anhörung durch die direkte Anwendung der EU-Verordnung (EG) Nr. 2201/2003 des Rates vom 27. November 2003 verboten ist. Die gerichtliche Verletzung der EU-Verordnung wurde mit einer bloßen Behauptung erklärt, dass die Mutter eventuell nicht nach Polen umgezogen sei, obwohl das Kind tatsächlich mit ihr in Polen wohnte, und obwohl sie die amtliche Abmeldung des Kindes aus dem Melderegister in Deutschland nach Polen durchführte.

Jede Person, die mit dem Verletzen der Menschenrechte und Rechte der Kinder nicht einverstanden ist, bitten wir um Unterstützung dieser Petition. Wir danken für jegliche Unterstützung unseres Bestrebens nach dem Schutz der Rechte von Kindern, ihren Müttern und ihren Familien.

Personen, die die Petition vom 22. Oktober 2015 zum Schutz der ausländischen Kinder und Familien vor den Familiengerichten in Deutschland einreichen:
Vorname
Name
Wohnort
Unterschrift

Podpisz petycję:


W 10 sekund zaloguj się z Facebook:

lub

Klikając przycisk Zagłosuj akceptujesz regulamin portalu Zmieńmy.to oraz potwierdzasz zapoznanie się z Zasadami wykorzystywania danych.

Oś czasu:


Rozpoczęcie zbierania głosów 11.11.2015 18:36

Komentarze: