Prosimy o zbadanie sprawy Mai Yxklint i pomoc w jej odzyskaniu!

1374952_10151878789973788_874490067_n

Bardzo proszę o udzielenie wsparcia w sprawie mojej córki Mai, która w majestacie prawa, zarówno polskiego, jak i szwedzkiego, a wbrew opiniom psychologów (w tym oficjalne stanowisko Polskiego Towarzystwa Psychologicznego), wbrew prawości i wbrew własnej woli, została mi odebrana przez ojca Szweda.
Adresat:
Sz. P. Andrzej Duda, Prezydent RP, Sz. P. Beata Szydło, Prezes Rady Ministrów RP, Sz. P. Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości RP

Moi Drodzy,

ponieważ zachęcam Was do udzielenia wsparcia, jestem Wam winna krótki opis sytuacji i wydarzeń, które doprowadziły mnie do tego miejsca. Starałam się opisać wszystko bez emocji i jak najbardziej obiektywnie, abyście również poznali tło wydarzeń i mogli łatwiej podjąć decyzje o wsparciu mojej sprawy.

Z ojcem Mai poznaliśmy się pod koniec 2007 roku. Maja przyszła na świat w Warszawie w styczniu 2009 roku. Gdy miała prawie rok, przeprowadziliśmy się do Szwecji, gdzie ojciec Mai dostał pracę jako pilot samolotów pasażerskich dalekiego zasięgu. Ze względu na swoją pracę rzadko bywał w domu, więc wszystkie obowiązki związane z wychowaniem Mai spadły na mnie.

W 2011 roku rozstaliśmy się, a ojciec Mai kazał mi się wyprowadzić z mieszkania, na które złożyliśmy się wspólnie, ale było zapisane na niego. Mimo to, szybko znalazłam sobie nowe lokum i opiekowaliśmy się Mają naprzemiennie. Przez cały czas kierowałam się dobrem Mai, chciałam, żeby miała dobry kontakt z ojcem. Gdy w 2012 zakomunikowałam ojcu Mai, że chcę wraz z Nią wrócić do Polski, on zabrał Jej paszport i złożył w szwedzkim sądzie wniosek o pozbawienie mnie praw rodzicielskich. Doszliśmy jednak do porozumienia, podpisaliśmy ugodę i nadal na zmianę opiekowaliśmy się Mają. Jednak sprawa sądowa nadal toczyła się w Szwecji. W 2014 szwedzki sąd nakazał zbadać i zaopiniować sprawę Familjeratten (szwedzkie władze socjalne). Instytucja ta zarekomendowała jednoznacznie, że Maja powinna zamieszkać w Polsce ze mną, jednak sąd szwedzki zignorował zupełnie opinię, o którą sam wystąpił i w styczniu 2015 orzekł, że Maja od początku szkoły (jesień 2015) ma zamieszkać z ojcem. Co ważne, zasadniczo podjął tę decyzję w oparciu o wyrwane z kontekstu smsy, nie dając mi możliwości przedstawienia ich kontekstu.

W międzyczasie, ja założyłam nową rodzinę, zmieniłam pracę na biurową, aby móc poświęcić więcej czasu Córce, kupiłam mieszkanie w Warszawie, spodziewałam się kolejnego dziecka. Ojciec Mai był nadal samotny, a jako pilot, nie mógł często pogodzić opieki nad Mają z pracą, więc zajmowały się Nią osoby trzecie. Dodatkowo postanowił wyprowadzić się na wieś, co bardzo utrudniło moje przyszłe kontakty z Córką.

Na przełomie 2014 i 2015 zauważyłam dziwne zachowanie i ogólny regres u Mai, więc zgłosiłam się po pomoc do psychologa dziecięcego. W czerwcu 2015 po prawie półrocznej terapii, psycholog wydał opinię, że Maja może być ofiarą molestowania seksualnego ze strony ojca i zarekomendował kategorycznie i jednoznacznie brak kontaktów Mai z ojcem do czasu wyjaśnienia sprawy. W świetle opinii, która była dla mnie zatrważająca, złożyłam zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia na szkodę Mai przestępstwa – w Polsce i w Szwecji. W związku z sytuacją, zatrzymałam Maję w Polsce do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Ojciec Mai zawiadomił szwedzkie organy ścigania o uprowadzeniu przeze mnie Mai. Poza tym, wcześniej, jak się później dowiedziałam, w maju 2015 roku, mój były partner, złożył w szwedzkim sądzie pozew o pozbawienie mnie praw rodzicielskich. Po zatrzymaniu Mai, sąd szwedzki, gdy dowiedział się o tym fakcie, tymczasowo pozbawił mnie praw rodzicielskich. W Polsce ruszyła sprawa w ramach Konwencji Haskiej. Polski sąd przeprowadził przedziwne, jak dla mnie, wysłuchanie Mai. W istocie, od początku sąd sprzyjał ojcu Mai, przesłuchał tylko jego oraz jego szwedzkiego pełnomocnika, nie przesłuchując mnie, ani żadnego zgłoszonego przeze mnie świadka, po czym na podstawie opinii biegłej sądowej, co do której miażdżącą opinię wydało Polskie Towarzystwo Psychologiczne, zdecydował o wydaniu Mai do Szwecji nie zabezpieczając nawet moich przyszłych kontaktów z nią, nie badając sytuacji dziecka po powrocie do Szwecji.

Sąd umniejszył fakt toczącego się postępowania karnego w Polsce w przedmiocie molestowania seksualnego Mai. Zignorował także dokumentację od psychologa dziecięcego prowadzącego terapię Mai. Pomimo stosownego wniosku w tym przedmiocie, Sąd nie wstrzymał wykonalności swojego postanowienia i w dniu 15 grudnia 2015 roku, bez mojej wiedzy, w asyście policji i dwóch kuratorek oraz przy wyraźnym zakazie informowania mnie ze strony kuratorek o całej sytuacji, Maja została zabrana przez ojca ze szkoły i wywieziona do Szwecji.

W styczniu 2016 roku, gdy Maja była już w Szwecji jej ojciec złożył zawiadomienie w Prokuraturze w Kalmarze o tym, że uprowadziłam dziecko. Po raz kolejny szwedzkie organy dały bezgraniczną wiarę zeznaniom swego obywatela i bez potwierdzenia jego zeznań nałożyły na mnie Europejski Nakaz Aresztowania. O całej sytuacji dowiedziałam się, gdy pod koniec marca 2016 o siódmej rano trzech policjantów przyszło po mnie i zabrało mnie na komendę, a później do Prokuratury. Po złożeniu wyjaśnień, zwolniono mnie do domu.

W maju 2016, pomimo toczącej się sprawy w trybie Konwencji Haskiej, szwedzki sąd ostatecznie pozbawił mnie praw rodzicielskich nad własną córką, toczy się także przeciwko mnie sprawa karna. W czerwcu br. sąd Okręgowy rozpoznawał moją apelację od rozstrzygnięcia w przedmiocie wydania Mai. Pomimo licznych naruszeń, których dopuścił się w tej sprawie sąd l instancji, w szczególności, przekładających się na naruszenie mojego prawa, jak również, prawa mojej Córki (nie ustanowiono nawet dla Mai kuratora w toku całego postępowania) do rzetelnego procesu i poszanowania życia rodzinnego, Sąd Okręgowy, ewidentnie umył od sprawy ręce i utrzymał w mocy postanowienie Sądu Rejonowego.

Szokującym jest dla mnie to, że pominięto okoliczności dotyczące podejrzenia molestowania córki, dowody, które to podejrzenie potwierdzały nie zostały rzetelnie zweryfikowane (co ważne, polska prokuratura po wydaniu Mai do Szwecji, umorzyła sprawę, nie przesłuchując Mai i opierając się na opinii biegłej z postępowania cywilnego, która to opinia jak wzmiankowałam, została zakwestionowana przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i uznano, m.in., iż nie spełnia standardów i wymogów opiniowania oraz zawiera nieuprawione wnioski). Szwedzkie sądy, wbrew dowodom, logice i przyzwoitości, przychyliły się do żądań swojego obywatela, działając na szkodę Mai i moją. Nie umiem zaakceptować tego, że polskie sądy nie stanęły w obronie dobra polskiego dziecka i nie dano Mu należytej obrony przed podejrzeniem nadużyć.

Na dzień dzisiejszy nawet nie wiem, co dzieje się z moją Córką, czy jest bezpieczna. Po tym, jak sąd szwedzki pozbawił mnie nieprawomocnie władzy rodzicielskiej, ojciec wraz z Mają wyprowadził się w nieznane mi miejsce. Teoretycznie, mam zagwarantowany kontakt z Córką raz w tygodniu na Skype przez 30 minut. Jakkolwiek, do kontaktu tego nierzadko w ogóle nie dochodzi. Poza tym, w czasie moich rozmów z Córką, ojciec jest przy Niej i odnoszę wrażenie, że Maja boi się mówić. Na domiar złego, podczas jednej z ostatnich rozmów zauważyłam u Córki dziwne rany na nadgarstkach. Maja ewidentnie bała się mówić, skąd one się wzięły, natomiast jej ojciec odesłał mnie do swojej prawniczki. Także w tym przypadku nie otrzymałam żadnej pomocy ze strony szwedzkiej policji oraz innych organów. Zarówno ja, jak i moja córka Maja zostałyśmy potraktowane przedmiotowo, nie dano nam prawa głosu, proces o wydanie Mai był obiektywnie (to nie tylko moja opinia, ale także opinia wybitnych specjalistów) groteską. Tyle tylko, że nieodpowiedzialny sąd i nieodpowiedzialna prokuratura, umywając ręce, zadecydowały o ludzkim losie.

Odchodzę od zmysłów w obawie o dobro mojej Córki, ale znikąd nie nadchodzi pomoc, o którą błagam. Boję się, że podzielę los rodziców, których dzieci zostały wydane zagranicę i zaginęły bez śladu. Ojciec Mai ewidentnie, konsekwentnie dąży do tego, abym nie miała z Nią żadnego kontaktu, a Maja ze mną i z krajem, w którym się urodziła i ze swoją tożsamością. Dlatego właśnie proszę Was o pomoc w mojej sprawie. Sama nie zdziałam tyle ile z poparciem Was wszystkich. Dlatego jeżeli nie jest Wam obojętny los siedmioletniej Mai proszę podpiszcie moją petycję lub przyjdźcie pod ambasadę Szwecji (ul. Bagatela 3 w Warszawie) w dniach 16-18 sierpnia.

Wierzę, że z Waszą pomocą się uda!

Treść petycji:


Warszawa, dnia 22 sierpnia 2016 roku

Od: Katarzyna Malinowska
ul. Sokratesa 13c/129
01-909 Warszawa

Do: Sz. P. Andrzej Duda
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10
00-902 Warszawa;

Sz. P. Beata Szydło
Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa;

Sz. P. Zbigniew Ziobro
Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny
Ministerstwo Sprawiedliwości
Al. Ujazdowskie 11
00-950 Warszawa

 

 

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowna Pani Premier, Szanowny Panie Ministrze,

 

Ja niżej podpisana Katarzyna Malinowska oraz wszyscy podpisani pod tą petycją, wnosimy o dokładne zbadanie sprawy Mai Yxklint i podjęcie wszelkich możliwych kroków, zmierzających do zapewnienia stanu zgodnego z prawem.

Maja została wydana do Szwecji, pomimo prowadzonej sprawy o podejrzenie molestowania seksualnego jej przez jej ojca. Sąd Rejonowy Warszawa – Żoliborz, a w szczególności, SSR Piotr Szumowski oraz biegła psycholog sądowa Krystyna Pilich w toku postępowania popełnili szereg błędów i uchybień. Nie pozostało to bez wpływu na decyzję o wydaniu dziecka do Szwecji. W wyniku tych kuriozalnych działań odebrano mi dziecko pomimo, iż starałam się je chronić. O tendencyjności Sądu, może, między innymi świadczyć to, że przed podjęciem tak istotnej decyzji, nawet mnie nie przesłuchano. Sąd wezwał zawnioskowanych przeze mnie świadków za późno, aby mogli się stawić, a potem oddalił wnioski o ich przesłuchanie. Maja nie miała w czasie postępowania kuratora. Jej wysłuchanie i opinia będąca owocem tego wysłuchania, nie spełniają standardów, zresztą, jeszcze przed wysłuchaniem córki, Sędzia wyraził swój negatywny, niczym nie uzasadniony stosunek do mojej osoby. Jak wspomniałam, opinia biegłej nie spełnia standardów opiniowania, a pomimo tego, oddalono wnioski o nowego biegłego i o przesłuchanie biegłej Pilich. Wcześniej, nie rozpoznano wniosku o utrwalenie dźwięku i obrazu z wysłuchania dziecka. Został on oddalony już po wysłuchaniu.

W dniu 15 grudnia 2015 roku Maja została zabrana ze szkoły, praktycznie, zgodnie z relacją świadków, wyrwana przez ojca z ławki szkolnej. Kuratorki asystujące przy zabraniu córki, zabroniły kontaktować się ze mną, więc nawet nie miałyśmy szansy, aby się pożegnać. Podkreślam, że nie ukrywałam dziecka. Głęboko wierzyłam, że Państwo Polskie będzie chroniło Maję przed nadużyciami i powołane do tego organy wyświetlą rzetelnie sprawę.

Warszawski Sąd Apelacyjny także popełnił ewidentne błędy, a swoim działaniem i decyzją o utrzymaniu w mocy pierwszego, hańbiącego wyroku, okazał brak szacunku dla polskiego prawa, na straży którego powinien stać.

Prokuratura Rejonowa Warszawa – Żoliborz, po tym, jak Sąd I instancji podjął decyzję o wydaniu Mai, nie przesłuchawszy jej nawet, umorzył postępowanie. Maja jest aktualnie w Szwecji. Jej ojciec, obawiając się rzekomo, że ją uprowadzę, zmienił miejsce zamieszkania. Na dzień dzisiejszy nawet nie wiem, gdzie mieszka córka. Od 15 grudnia 2015 roku nie widziałam Mai! Szwedzki sąd ukarał mnie w istocie za chronienie dziecka i pozbawił mnie nieprawomocnie władzy rodzicielskiej, ograniczając kontakty z córką do symbolicznego minimum – do 30 minutowych rozmów na Skype raz w tygodniu!

Szukałam pomocy wszędzie, wystosowując pisma, ale wszystkie instytucje państwowe mnie zawiodły, bo do dzisiaj nie otrzymałam realnej pomocy. Zostałam pozostawiona sama sobie i dzień po dniu przeżywam swój głęboki dramat. W świetle okoliczności zasadnie boję się, czy córka jest bezpieczna, czy nic złego się jej nie dzieje. Jej reakcje i zachowania w czasie rozmów na Skype, pozwalają mi myśleć, że jest wręcz przeciwnie. Na przykład, na początku lipca br. zobaczyłam na jej rękach podbiegnięcia krwawe. Maja nie umiała wyjaśnić, skąd się wzięły. Zawiadomiłam o tym szwedzką policję i polską prokuraturę. Szwedzkie organy ścigania, zignorowały sprawę. Co do polskiej Prokuratury, czekam na decyzję w przedmiocie wszczęcia postępowania, bądź odmowy tego wszczęcia.

Niestety w Szwecji, do której odsyłają mnie wszystkie instytucje, nie mam szansy na uczciwy, rzetelny i sprawiedliwy proces, bo sądy szwedzkie wbrew dowodom, prawu i logice wydają nacjonalistyczne rozstrzygnięcia, za nic mając dobro Mai i prawo każdego do rzetelnego procesu.

W czasach, gdy Polski Rząd zapewnia, że rodzina jest dla Niego najwyższą wartością, trudno mi zrozumieć to, co się dzieje. Czuję się, jak w koszmarnym śnie, z którego chciałabym się obudzić. Przecież władza ma obowiązek zapewnić swoim obywatelom pomoc i bezpieczeństwo. Tymczasem, system całkowicie zawodzi w tak ważnej dla losów wielu osób sprawie.

W związku z powyższym bardzo prosimy Państwa, Panie Prezydencie, Pani Premier, Panie Ministrze o przyjrzenie się szczegółom spraw siedmioletniej Mai Yxklint i podjęcie wszelkich możliwych przewidzianych prawem kroków, mających na celu przywrócenie stanu zgodnego z tymże prawem.

 

Z wyrazami szacunku,
Katarzyna Malinowska

Podpisz petycję:


W 10 sekund zaloguj się z Facebook:

lub

Klikając przycisk Zagłosuj akceptujesz regulamin portalu Zmieńmy.to oraz potwierdzasz zapoznanie się z Zasadami wykorzystywania danych.

Oś czasu:


Zebrano 200 głosów 24.08.2016 14:25
Zebrano 100 głosów 23.08.2016 22:48
Rozpoczęcie zbierania głosów 22.08.2016 21:52

Komentarze: